niedziela, 30 listopada 2014

mini recenzje produktów ORIFLAME :-)

Witajcie
Dzisiaj na moim blogu coś innego niż zwykle, mianowicie recenzja kosmetyczna, a właściwie mini recenzja. Pod lupę wrzuciłam próbki kremów które otrzymałam na niedawnym spotkaniu blogerek w Rybniku oraz próbkę perfum. Ale przejdźmy do szczegółów.

Próbki kremów  na dzień i na noc True Perfection i próbka perfum Posses prezentują się następująco:


Na początek krem na dzień True Perfection, który w oryginalnym rozmiarze prezentuje się następująco:
( źródło: http://pl.oriflame.com/products/trueperfection&CT.link=trueperfection&CT.from=C1#/product-daycream )

Krem na dzień True Perfection ma za zadanie:
- wyrównać koloryt,
- wygładzić,
- dodać blasku.

Należy go stosować codziennie rano na oczyszczoną skórę.

Moje pierwsze spostrzeżenia:
Próbka którą otrzymałam ma pojemności 1,5 ml, która w moim wypadku wystarczyła na dwa zastosowania, czyli miałam okazję używać produkt przez 4 dni, to nie wiele jak na krem do twarzy, żeby móc wystarczająco zapoznać się z produktem. 
Krem charakteryzuje się lekką kremową konsystencją, łatwo i szybko się rozprowadza oraz wchłania, nie pozostawia tłustego filmu na twarzy, nadaje się do stosowania bezpośrednio przed nałożeniem podkładu. Delikatnie i przyjemnie pachnie, aczkolwiek nie za długo. Po pierwszym użyciu kremu, po około 15 minutach poczułam lekkie ściąganie skóry, aczkolwiek nic innego się nie działo i ta reakcja nie powtórzyła się przy kolejnym użyciu. Na mojej skórze nie pojawiły się żadne zaczerwienienia ani podrażnienia.


Następnie krem na noc True Perfection
( źródło: http://pl.oriflame.com/products/trueperfection&CT.link=trueperfection&CT.from=C1#/product-nightcream )

Krem na noc ma za zadanie:
- intensywnie nawilżać,
- redukować pierwsze zmarszczki mimiczne.

Należy wmasować codziennie przed snem w oczyszczoną skórę.

Moje pierwsze spostrzeżenia:
Dokładnie tak samo jak z kremem na dzień próbka miała pojemność 1,5 ml i wystarczyła mi na dwa razy, czyli krem użyłam cztery razy. Krem w porównaniu do kremu na dzień posiada gęstszą konsystencję, a co za tym idzie sprawia wrażenie bogatszego w składniki. Również delikatnie i przyjemnie pachnie, jednak zapach szybko znika, co ma plus jeśli chodzi o krem na noc, ponieważ zapach nie przeszkadza w zaśnięciu. Szybko się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu, jednak na mojej skórze pozostawił uczucie wilgotności, nawet 3 godziny po nałożeniu kremu kiedy położyłam się spać, miałam wrażenie że moja twarz przykleja się do poduszki. Po jego zastosowaniu na mojej skórze nie pojawiło się zaczerwienienie ani podrażnienie.

Podsumowując, wyżej wymienione kremy po czterokrotnym użyciu nie spowodowały na mojej skórze żadnego uszczerbku w postaci podrażnień, zaczerwienień czy wysuszeń. Jednocześnie nie poprawiły w widoczny sposób stanu mojej skóry, co moim zdaniem jest niemożliwe do zauważenia gołym okiem po tak krótkim stosowaniu. 

Obecnie kremy można nabyć w cenie 49,90 zł, cena regularna to 69,00 zł.
Pojemność kremu to 50 ml, czyli standardowa pojemność dla kremów do twarzy. 

W skład zestawu wchodzi jeszcze serum rozświetlające oraz rozświetlający żel pod oczy, który strasznie mnie ciekawi, bo jestem na etapie szukania czegoś specjalnego właśnie do tej części twarzy :-).

Kolejna mini recenzja dotyczy próbki perfum o nazwie Posses. 
Perfumy znajdują się ślicznym flakoniku o pojemności 50 ml.
( źródło: http://pl.oriflame.com/products/category.jhtml?prodCat=fragrance )

Inspiracją do stworzenia perfum była sama Kleopatra. 
Dla pełnego wyobrażenie zapachu zacytuję słowa producenta, dotyczące nut zapachowych:
"Possess należy do luksusowej rodziny zapachów szyprowych – jednej z najcenniejszych w świecie perfum. Od pierwszych chwil zapach uwalnia jasne, owocowo-kwiatowe nuty: soczystego ananasa, delikatnej frezji, połączone z orzeźwiającym grejpfrutem. Nuty serca są wyczuwalne po 60 minutach, jest to kompozycja kwiatowo-owocowych akordów z wyraźną dominacją zmysłowego ylang ylang, z kusząco słodkimi malinami i wykwintnymi kwiatami pomarańczy."

Moja ocena
Wg mnie zapach jest intensywny, ciężki i korzenny. Jak dla mnie zdecydowanie za ciężki. Odpowiedni do stosowania w porze zimowej. Po upływie około godziny po użyciu produktu zapach był dla mnie prawie nie wyczuwalny, a pojawiał się jedynie delikatnie po dotknięciu miejsc, gdzie został nałożony. Nie znam się zupełnie na zapach, dla mnie albo coś ładnie pachnie albo nie i nie analizują nut zapachowy i tym podobnych rzeczy. Dla mnie znaczenie ma również trwałość, co niestety mnie zawiodło w tym produkcie. Perfum użyłam około godziny 9:00 rano, a o godzinie 23:00 po zapachu nie było już śladu :-(. 
Na pewno są osoby, którym ten zapach i trwałość będą odpowiadać, ale mnie niestety Kleopatra nie kusi ;-).

Koszt perfum to 69,00 zł.

Niniejsze produkty otrzymałam do testowania na spotkaniu blogerek od sympatycznej Pani Barbary Kowalskiej, Dyrektora Grupy Konsultantów Oriflame.

Ty też możesz wypróbować te kosmetyki rejestrując się linkiem: http://pl.oriflame.com/recruits/online-registration-blog.jhtml?sponsor=1813142

3 komentarze:

  1. wydaje mi się, że mi przypadłyby do gustu perfumy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Na wizażu uczyłam się, że najlepsze perfumy dla nas to takie których po przyzwyczajeniu wcale nie czujemy :) Ważne żeby inni czuli jak ładnie pachniemy :)

    OdpowiedzUsuń