piątek, 28 lutego 2014

Gryporutin - recenzja niekosmetyczna :-)

Przychodzę dzisiaj do Was z recenzją mało kosmetyczną a właściwie apteczną, jeśli tak można ją nazwać. Będzie mowa o suplemencie diety o nazwie Gryporutin, którego stałam się posiadaczką na pierwszym spotkaniu blogerek w Rybniku. 

Opakowanie prezentuje się następująco:
Jak opakowanie tabletek, to tekturowy kartonik, w kolorze biały, z kolorowym szalikiem oraz z napisami i mnóstwem informacji na opakowaniu. 

Informacje dotyczące składu, które producent umieścił na opakowaniu:
To typowe składniki, które mają wspomagać dobre funkcjonowanie organizmu oraz naszą odporność. Ja zaczęłam stosować niniejszy suplement, kiedy moje dziewczyny załapały anginę i mnie zaczęło też coś powoli łapać, postanowiłam spróbować jego działanie. 

Należy stosować maksymalnie dwie tabletki dziennie i tak też robiłam i nie wiem, czy to mój organizm tak sobie super poradził, czy jednak gryporutin tutaj tak świetnie zadziałał, ale obeszło się bez innych lekarstw :-).

W opakowaniu mamy 60 tabletek, czyli wystarcza na miesięczną kurację, ja jednak stosowałam je właśnie w stanie podwyższonego ryzyka, że coś mogę złapać oraz kilka dni dłużej. Obecnie zaopatrzyłam się w drugie opakowanie oraz poleciłam do stosowania mojej mamie, która również musiała się bronić przed anginą księżniczek :-).

Szczegółowe informacje na temat tego suplementu możecie znaleźć na stronie producenta:

A tak prezentują się same tabletki, które są niewielkie, więc nie powodują problemów z połykaniem. 

Jedyną ich wadą jest czaderski, mega intensywny zapach i smak czosnku. Jeżeli ktoś tego nie lubi, to będzie miał problem z zażywaniem tego preparatu. Ja bardzo lubię czosnek, dodaję go wszędzie gdzie się da, nawet czasami jem tylko z chlebem, lubię czosnek i już, chociaż nie mogę przesadzać z ilością, ponieważ mam niskie ciśnienie i zasypiam wtedy na stojąco co jest niewskazane, jednak w takiej dawce jaka znajduje się w dwóch tabletkach był w tej kwestii nieszkodliwy. Jednak przy otwieraniu opakowania oraz przy zażywaniu nabierałam szybkiego tempa w połykaniu, zawsze starałam się mieć już przygotowane coś do popicia, aby za długo nie mieć zapachowego kontaktu z tabletkami, jednak z biegiem czasu przyzwyczaiłam się do tego intensywnego zapachu i wiem na pewno, że będę do niego wracać. Szczególnie teraz, kiedy mamy taką pogodę, że o przeziębienie nie trudno. 
Zapach nie straszny jeśli widać efekty działania :-).

2 komentarze:

  1. Widzę, że w coraz więcej na blogach pojawia się recenzji leków albo suplementów diety. Nigdy bym się na coś takiego nie zdecydowała :/

    MSjournalistic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. No u mnie również działa i jestem bardzo zadowolona! :)

    OdpowiedzUsuń